Kulisy sprzętowe. 620 km ze średnią 41 km/h. Wyścig ze słońcem.
Wielu wątpiło, że jest to w ogóle możliwe. To jedno z najciekawszych i stojących na najwyższym poziomie sportowym wyzwań w kolarstwie ultra.
Założenie: przejechać całą Polskę na rowerze – od Wisły aż po Gdańsk (620 km) – między wschodem a zachodem słońca. Czas: 16 godzin. Margines błędu: zero.
Jesteśmy niesamowicie dumni, że w tym wyzwaniu Grzegorza Szczechli napędzały koła Evanlite. Jak przygotować sprzęt na tak ekstremalną próbę? Zapraszamy za kulisy.
Brutalna matematyka otwartego ruchu
Żeby zamknąć 620 kilometrów w zakładanych 16 godzinach, cel był jasny – średnia prędkość musiała wynosić minimum 40 km/h. Tylko że to otwarty ruch drogowy. Światła, skrzyżowania, zwalnianie w mniejszych miejscowościach. Prędkość przelotowa musiała stale oscylować w granicach 40-50 km/h.
Trasa była długa, a pogoda – choć w 70% oferowała sprzyjający wiatr w plecy (ok. 3 m/s) – przez pozostałe 30% wiatr był niekorzystny w twarz. Próba została wykonana na rowerze triathlonowym, co od początku narzuciło nam konkretną filozofię doboru kół.
Wyzwanie dla Evanlite: Aero, niezawodność i… komfort
Z perspektywy partnera sprzętowego staliśmy przed poważnym wyzwaniem. Musieliśmy przygotować zestaw maksymalnie niezawodny – w wyścigu ze słońcem nie ma czasu na łatanie defektów. Jednocześnie, przy prędkościach powyżej 40 km/h, aerodynamika gra absolutnie pierwszoplanową rolę. Trzeci czynnik, często pomijany w jeździe na czas, to komfort. Grzegorz musiał spędzić w pozycji aero kilkanaście godzin. Zbyt sztywny, niepochłaniający drgań zestaw wymęczyłby go bardzo szybko.
Postawiliśmy na konfigurację do walki z wiatrem: przód 80 mm + tylny dysk.
Zestaw, który z "łatwością" pozwala utrzymywać wysokie tempo jazdy.
Koło przednie (80 mm): Zbudowane na wysokim, 80-milimetrowym stożku, oparte o lekką piastę Evanlite i topowe, płaskie szprychy DT Aerolite. Szerokość wewnętrzna 21 mm, zewnętrzna 30 mm. Taki profil efektywnie tnie powietrze.
Koło tylne (Dysk Evanlite): Pełne koło z tyłu to obowiązek przy takich prędkościach. Nasz dysk to konstrukcja ultralekka – waży zaledwie 1060 gramów. Wyposażony w sprawdzony mechanizm ratchet 54T, zapewniający błyskawiczne zazębianie, a szerokość wewnętrzna 21 mm idealnie zgrała się z wybranym ogumieniem.
Margines zysku – nietypowy wybór opon
Same koła to część sukcesu, drugą jest to, co łączy je z asfaltem. Po dogłębnej analizie trasy i serii testów, wybór padł na opony Continental Grand Prix TT w rozmiarze 28c.
Na naszych obręczach (21 mm wewnątrz) opona ta pięknie się ułożyła, osiągając realną szerokość 29 mm. Jak na jazdę na czas, jest to szeroka guma. Dlaczego taki wybór? To był strzał w dziesiątkę pod kątem komfortu. Większa objętość świetnie tłumiła mikrowibracje polskich dróg, zmniejszając zmęczenie na dystansie 620 km, przy zachowaniu wybitnie niskich oporów toczenia.
Całość zalaliśmy mlekiem Stans (system Tubeless). Wersja GP TT jest lżejsza i szybsza, ale odczuwalnie mniej odporna od bardziej znanego modelu GP 5000. Kalkulacja zysku i ryzyka opłaciła się w stu procentach – zawodnik dojechał do mety bez defektu.
Kosmiczny wynik i szlachetny cel
Wyzwanie dla sprzętu było srogie, ale cel został zrealizowany w stylu, który przejdzie do historii polskiego ultra. Czas przejazdu wyniósł 15 godzin i 10 minut, a średnia prędkość z 620 kilometrów to niesamowite 41 km/h (powyżej pierwotnych założeń!).
Jeśli jesteście ciekawi twardych danych, dostępne są one na stravie wraz z pomiarem mocy i tętna https://www.strava.com/athletes/23120167
Na koniec rzecz najważniejsza – to nie był tylko popis ludzkich możliwości i inżynierii sprzętowej. Akcja przejazdu przez Polskę miała wymiar charytatywny i zebrała już ponad 100 tysięcy złotych! https://zrzutka.pl/k57v67
Grzegorz, jesteś maszyną. Cieszymy się, że Evanlite mogło dołożyć swoje "waty" (i zaoszczędzić Twoje) w tej wspaniałej drodze nad morze. Gratulujemy!
Doczytałeś do końca - pamiętaj również o kodzie rabatowym "ULTRA" -400 zł na dowolne koła z naszej kolekcji.


fot. ProjectOn / Materiały własne